O znieruchomieniu w sytuacjach społecznych. – Sabina Sadecka

środa, 2 lipca 2025 | Blog

Tytuł: O znieruchomieniu w sytuacjach społecznych
Autor: Sabina Sadecka
Kategoria posta: Jak działa nasz układ nerwowy?
 

Co sprawia, że nieruchomiejemy – zamieramy, tracimy głos, doświadczamy fizycznej lub emocjonalnej niemocy –  w sytuacjach interpersonalnej presji, konfliktu, werbalnego ataku? Jak odzyskiwać sprawczość w takich właśnie momentach? Jak nie wystraszać się swojej własnej bezradności i zamrożenia? O tym kilka słów w dzisiejszym poście.

Nasz układ nerwowy reaguje w sytuacji trudnej znieruchomieniem, gdy uzna, że reakcja walki lub ucieczki jest w danym momencie niemożliwa lub zagrażająca naszemu przetrwaniu. I choć na zewnątrz znieruchomienie może wydawać się odcięciem od energii, biernością, zwiotczeniem, wewnątrz ciało aż kipi od pobudzenia. Znieruchomienie to bowiem paradoksalny stan pobudzenia i równoczesnego zablokowania tegoż pobudzenia. Zupełnie tak, jakbyśmy wcisnęli w samochodzie równocześnie pedał gazu i hamulca (taki samochód co prawda gwałtownie zahamuje, ale równocześnie energia przyspieszenia niemal rozsadzi go  od środka).

Bywa że w trakcie stresujących dla nas rozmów, wystąpień, ocen okresowych, egzaminów, kłótni, rozstań i wielu innych przytłaczających sytuacji interpersonalnych nasz układ nerwowy niemal automatycznie zabiera nas w sam środek reakcji znieruchomienia. Bodźcem do znieruchomienia może jednak nie być wcale obecna sytuacja, lecz skojarzenie jej z przytłaczającym i dezorganizującym momentem z naszej przeszłości, w którym zareagowaliśmy znieruchomieniem. Nasze reakcje warunkuje bowiem nie tylko obecny kontekst, ale też i nasza historia. Jeśli wielokrotnie w dzieciństwie reakcja znieruchomienia ratowała nam życie (bo nieruchomiejąc minimalizowaliśmy szanse na fizyczny lub werbalny atak), w naszej dorosłości może ją prowokować nawet delikatne zawstydzenie w relacji. Jeśli kiedyś odcięcie się od energii, zapaść, pozwoliło nam przeżyć brutalną napaść, po latach – w jakiejkolwiek sytuacji asymetrii sił, dominacji – możemy z automatu reagować znieruchomieniem.

 Jak pozwolić naszemu ciału wyjść ze znieruchomienia? Kilka prostych wskazówek:

– Zauważ znieruchomienie, nazwij je, nie wystraszaj sie go. “Jestem świadomy swojego znieruchomienia” – to słowa, które mogą pozwolić nam zachować obecność i sprawczości w samym środku stanu, który dokładnie od tych dwóch jakości nas odcina;

– Pomocna może być świadomość, że nasz układ nerwowy nie jest przeciwko nam, on po prostu robi, co może, by uratować nas  z sytuacji, którą interpretuje jako zagrażającą. Spróbuj w sytuacji znieruchomienia wejść w łagodny dialog z Twoim układem nerwowym, powiedz mu “Wiem, że starasz się pomóc, dziękuję. Możesz już odpuścić, ta sytuacja jest bezpieczniejsza niż się tobie wydaje”.

 – Zaproś (w wyobraźni) do danej sytuacji “wewnętrznego opiekuna”. Pomyśl o osobie, zwierzęciu, istocie, której obecność mogłaby być dla Ciebie wsparciem w sytuacji przytłoczenia. Wyobraź sobie, że jest ona z Tobą i dba o to, byś był w danej sytuacji bezpieczny. Doświadcz w ciele tego, co robi Ci wyobrażenie sobie obecności wewnętrznego opiekuna wokół Ciebie. Skup się na tym doznaniu i postaraj się je “rozciągnąć” na resztę Twojego ciała.

 – Ze znieruchomienia wychodzimy poprzez ruch. Przekieruj uwagę na swoje ciało i zapytaj je, jaki najmniejszy ruch byłby teraz najbardziej adekwatny. Może to być naprawdę maleńki gest (przymknięcie powieki, skinięcie małym palcem) lub ruch tylko w wyobraźni. Zrób ten ruch świadomie, w spowolnieniu, z intencją wyjścia ze znieruchomienia.

 – Wychodzeniu ze znieruchomienia mogą towarzyszyć ruchy mimowolne: grymasy, drżenie, ziewanie. Jeśli to tylko możliwe, pozwól ciału na ten spontaniczny ruch. To właśnie ten ruch pozwoli mu na przeorganizowanie jego fizjologii.

 – Po sytuacji, w której zareagowałeś/aś znieruchomieniem, zauważ i powiedz sobie wyraźnie, że “ta trudna sytuacja już się skończyła, mogę odetchnąć”. Samo znieruchomienie nie jest naszym wrogiem, poważne konsekwencje wnosi ze sobą znieruchomienie o charakterze chronicznym (bez końca). Zauważ zatem zawsze koniec znieruchomienia, poczuj zakończenie sytuacji trudnej w ciele. Pozwól sobie i swojemu ciału na rozluźnienie, ekspansję, opadnięcie czujności. Rozejrzyj się ponownie wokół siebie i zwróć uwagę na elementy świata, które sprawiają, że czujesz się bezpiecznie. 

Powodzenia! 

Post napisała dla Was Sabina Sadecka – terapia traumy, wiedza i miłość .