Jak towarzyszyć małym dzieciom w żałobie – Klaudia Angela Grabska

czwartek, 5 grudnia 2024 | Blog

Gdy ktoś bliski odchodzi, my, dorośli nie zawsze wiemy jak sobie z tym poradzić. W zamrożeniu, w odcięciu, w trybie zadaniowym organizujemy pogrzeb, dzwonimy do znajomych i reszty rodziny. Czasem pozwalamy sobie na płacz, na przeżywanie emocji a czasem staramy się być dzielni i tych emocji nie pokazywać. I jakże często tym naszym rodzinnym stratom towarzyszą dzieci. One przeżywają na swój sposób stratę babci, dziadka, a czasem rodzica. Dla dorosłych pewne rzeczy są łatwiejsze do przyjęcia, rozumiemy, że przychodzi moment, gdy Starsi z naszego Rodu odchodzą lub ktoś odchodzi po długiej chorobie.
 
Dla małych dzieci ta strata zawsze jest nagła i niespodziewana. Dzieci w przeciwieństwie do dorosłych nie mają możliwości przygotować się na to doświadczenie.
 
*Ważne, abyśmy się zatrzymali! Siadali z dzieckiem, towarzysząc mu w przeżywaniu jego własnych emocji dotyczących straty. Bardzo ważna jest świadoma obecność i dotyk. Przytulanie, patrzenie w oczy, obejmowanie koi system nerwowy dziecka i umożliwia regulację AUN. Gdy my dorośli zamykamy oczy i wyobrażamy sobie np. plażę nad brzegiem morza w słoneczny dzień nasz mózg po chwili wchodzi w stan Alfa. Gdy trzymamy wtedy dziecko w objęciach jego mózg reguluje się dzięki naszym falom mózgowym. Jeśli to możliwe, poczekajmy aż dziecko odsunie się od nas pierwsze. Nie bądźmy inicjatorem przerwania kontaktu. Niech to wypłynie od dziecka, gdy będzie na to gotowe. To jest regulacja na poziomie neurofizjologicznym.
 
*Dziecko przechodzi przez wszystkie fazy żałoby: szok, niedowierzanie, złość, smutek. Czasem dzieci myślą, że ktoś z rodziny odszedł, bo one zrobiły coś złego. Czasem wspominają ostatnią kłótnię, z daną osobą i pytają czy babci nie ma bo ja ostatnio na nią krzyczałem/łam? Ważne, żebyśmy porozmawiali wtedy z dzieckiem i powiedzieli mu, że to nie jest jego wina. Powtórzmy to kilkukrotnie, aby dziecko miało okazję naprawdę usłyszeć ten przekaz i poczuć go w sobie.
 
*Bądźmy uważni na różne pojawiające się emocje. Dzieci mogą być bardziej smutne, rozdrażnione, płaczliwe. One nie radzą sobie, tak jak dorośli z przeżywaniem i pomieszczaniem własnych emocji. Nie potrafią się regulować emocjonalnie. Mogą regulować się tylko dzięki dostrojonym dorosłym. Obecność i dzielenie się swoimi własnymi uczuciami, które pojawiają się w nas dorosłych, może w znacznym stopniu pomóc systemowi nerwowemu dziecka w adaptacji do sytuacji.
 
*Rozmawiajmy. Nazwanie tego, że czasem tak jest w życiu, że ktoś bliski odchodzi, pomaga poukładać sobie pewne rzeczy w głowie i normalizuje. Tak czasem jest, że ktoś odjeżdża i nie ma go już więcej z nami. Czasem ktoś opuszcza nas bez pożegnania. Nie zdążył się pożegnać… Tak, to jest bardzo trudne. Tyle rzeczy chcielibyśmy jeszcze sobie powiedzieć i razem zrobić. Pojawia się w nas jakaś pustka, ogrom smutku. Takie to jest. To jest właśnie smutne. I że tak naprawdę, nie możemy nic z tym zrobić. Nie możemy pozbyć się tego smutku, wypełnić tej pustki. Nazywanie normalizuje i zwiększa adaptację w systemie nerwowym.
 
*Bądźmy razem, weźmy się za ręce. Spróbujmy przypomnieć sobie wszystkie piękne, dobre chwile, które spędziliśmy z tą osobą, która właśnie odeszła? Może mamy wspomnienia, jak wspólnie jeździliśmy na wakacje? A może mamy wspomnienia, gdy spędzaliśmy lato w domu dziadków, biegaliśmy po podwórku. Dziadek pokazywał nam różne ciekawe rzeczy, a babcia szykowała coś dobrego do jedzenia. Za każdym razem, gdy jest nam smutno, możemy siadać razem, przytulać się, trzymać się za rękę, popatrzeć sobie w oczy. Powiedzieć: choć powspominamy… Pamiętasz jak dziadek pomylił pastę do zębów z klejem „Plastusiem”’, który został na umywalce… Wyszedł z łazienki i pytał dlaczego mu się nie pieni… Wspominanie śmiesznych, zabawnych sytuacji umożliwia pendulację w systemie nerwowym dziecka, i w naszym również, i zwiększa regulację.
 
*Potrzeba czasu, by nauczyć się żyć na nowo bez tej ważnej osoby. Czasem tej najważniejszej… Mamy. Czasem odchodzi ktoś, kogo nie da się po prostu zastąpić jak mama czy tata. Czasem możemy postarać się wypełnić tą pustkę w najlepszy możliwy sposób. Dzieciom po bardzo wczesnych stratach mamy, w pierwszych miesiącach czy latach życia zaleca się kupno dużego spokojnego psa, który towarzyszy dziecku przez dalszych kilkanaście lat życia. To właśnie z dużym spokojnym psem, do którego dziecko może się przytulić całym sobą, małe dzieci mogą nawiązać więź najbardziej zbliżoną do tej matczynej. Pies będąc stałym towarzyszem i opiekunem dziecka, cierpliwie znoszący ciągnięcie za ucho i inne dziecięce zachowania, może umożliwić dziecku, pomimo ogromnej tęsknoty, nawiązanie bezpiecznej, ufnej relacji i utworzenie więzi najbliższej jaką mogłoby mieć z własną mamą.
 
*Sprawdźmy i przypomnijmy sobie, co cennego dostaliśmy od tej osoby, która odeszła? Czego się od niej nauczyliśmy? Za co jesteśmy wdzięczni? Ile daliśmy sobie wsparcia? Wspominajmy dobre rzeczy. Smutek i pustka po stracie nie znikają ale robią się lżejsze. Nie są tak przytłaczające. Bardziej można z nimi być. Można czuć wtedy własne emocje a jednocześnie nie osłabia nas to i nie unieruchamia. To również służy regulacji emocjonalniej w systemie nerwowym.
 
*Możemy rozmawiać z osobą, która odeszła. Pisać do niej listy lub dzielić się tym, co teraz u nas. Możemy też usiąść, zwłaszcza ze starszym nastolatkiem, popatrzeć wewnętrznym okiem na rodzica, który odszedł i powiedzieć:
„Widzę Cię…
Ty odeszłaś/odszedłeś.
Ja zostałam/łem.
I idę dalej w swoje życie.
I zrobię w moim życiu coś dobrego.
Dla siebie.
Ale też dla ciebie.
Bo Ty już nie możesz.”
 
Wspólne przeżywanie żałoby, rozmawianie o własnych uczuciach, które się pojawiają, wspólne ich przeżywanie zbliża i sprawia, że jest nam łatwiej przechodzić przez ten trudny czas.
 
Klaudia Angela Grabska