Święta Bożego Narodzenia a pamięć układu nerwowego – Klaudia Angela Grabska, Marek Małkowicz

poniedziałek, 9 marca 2026 | Blog

Święta Bożego Narodzenia a pamięć układu nerwowego. Dlaczego Święta Bożego Narodzenia bywają trudne. 
 
Dla wielu osób święta nie zaczynają się od zapachu choinki czy ciepła rodzinnego stołu ale od napięcia w ciele. Z perspektywy terapii traumy święta nie są trudne bez powodu. Wielu z nas dorastało w atmosferze Świąt, które były projektem logistycznym. Umyte okna, wyprane firanki, 13 potraw, porządek. Nacisk, żeby było idealnie, często kosztem spokoju, relacji i odpoczynku.
 
Dla dziecka oznaczało to napięcie dorosłych, pośpiech, zdenerwowanie, lęk, że czegoś zabraknie, że z czymś nie zdążymy. Nie było to doświadczanie spokoju i bliskości lecz ciągłej mobilizacji. 
Dlatego dziś, nawet jeżeli obiektywnie wszystko jest w porządku, czujemy drażliwość, zmęczenie, irytację, poczucie przeciążenia, pośpiech. 
To nie słabość, to pamięć układu nerwowego.
 
Święta mamy zapisane w ciele. Presja przygotowań i nadmierne branie odpowiedzialności, wchodzenie w tryb: „muszę wszystko ogarnąć, lepiej zrobić więcej na zapas, żeby nie zabrakło, nie mogę nikogo zawieść”, to często strategia przetrwania wyuczona w dzieciństwie, wtedy gdy bezpieczeństwo zależało od kontroli i przewidywania. Układ nerwowy pozostawał w stanie pobudzenia a ciało nie dostawało sygnału, że może odpocząć.
 
Święta to też czas spotkań z osobami, z którymi łączą nas często stare, nierozwiązane konflikty. Rodzinne spotkania aktywują niewyrażone emocje, niewypowiedziane żale i różnice poglądów a długie przebywanie razem pod jednym dachem dla układu nerwowego wielu osób jest ogromnym przeciążeniem. Pandemia bardzo wyraźnie to pokazała i podobnie działają Święta. Bliskość bez przerwy, w przypadku nierozwiązanych traum z przeszłości, może uruchamiać reakcje walki, ucieczki lub zamrożenia.
 
Gdy zwalniamy tempo i siedzimy razem przy stole, to, co ukryte i niewidoczne wychodzi na powierzchnię i nie da się już tego więcej nie widzieć. Emocje, na które w codziennym biegu nie ma miejsca, wreszcie dochodzą do głosu. Przy stole zdarza się, że pojawiają się uszczypliwe komentarze, padają „niewinne” pytania, które ranią, ktoś wygłasza kontrowersyjne opinie a my w końcu znajdujemy ujście dla dawno nie wyrażonej złości.
 
*
 
Święta nie muszą być idealne, żeby były dobre. Nie muszą być spokojne przez cały czas ale mogą być bardziej świadome i bezpieczniejsze dla naszego układu nerwowego. Bliższe temu, czego naprawdę potrzebujemy.
 
*
 
Możemy zmniejszyć obciążenia zanim się pojawią i wprowadzić kilka zmian. Przede wszystkim odpuścić perfekcyjnie przygotowania. Planować święta wcześniej i bardziej realistycznie. Dzielić się obowiązkami i prosić o pomoc bo to akty regulacji a nie słabości. Możemy otwarcie mówić o swoich potrzebach i uczuciach stosując asertywną komunikację. Reagować jasno na uszczypliwości, mówić o konkretach, bez generalizowania i ocen.
 
Ważne by zauważać, kiedy rozmowa staje się zbyt emocjonalna i umiejętnie tę emocjonalność zatrzymać. Możemy zaproponować wspólne aktywności zamiast ciągłego unieruchomienia przy stole. Wspólny spacer, zabawę, gry. Wspólne śpiewanie, niekoniecznie kolęd, jest wspaniałą aktywnoscią, która bardzo reguluje system nerwowy. 
 
Nawet krótki spacer, oddech, rozciągnięcie ciała czy chwila samotności, mogą znacząco obniżyć napięcie. Potrzebujemy robić sobie przerwę od bycia razem i regulować kontakt. Z kolei zaciekawienie drugą osobą, otwartość na zmiany, sprawia, że aktywujemy system zaangażowania społecznego a nie współczulną reakcję walki i ucieczki.
 
Im więcej mamy uważności na ciało, granice i potrzeby tym większa szansa, że te święta będą nie idealne ale wystarczająco bezpieczne 
bo z perspektywy terapii traumy Święta nie są czasem który musimy przetrwać i poradzić sobie za wszelką cenę. To powinien być czas, w którym jesteśmy uważni na siebie i na innych i często to jest najlepszy możliwy prezent dla naszego układu nerwowego.
 
Tekst: Klaudia Angela Grabska SEP
Marek Małkowicz SEP